Revivogen na łysienie androgenowe

30 lipca 2010

Problem łysienia który nas dotyka zazwyczaj rozwija się w relatywnie długim czasie. Oczywiście pierwsze symptomy są zauważalne, nie jest, że przychodzą one wolno. Wiadomo w pewnym wieku pojawiają się zakola, które przesuwają się z czasem co raz bardziej do tyłu głowy. Tam nam zazwyczaj włosy zostają najdłużej, gdyż tam DHT, jeden z głównych czynników odpowiedzialnych za łysienie androgenowe działa najsłabiej. Dlaczego piszę o tym czasie, gdyż w opozycji do tego stoi przekonanie łysiejących, że ich problem można załatwić szybko. Owszem istnieją „cudowne” preparaty które mają w tydzień załatwić nasz problem. Jednak patrzył bym na nie podejrzliwie. Natomiast ciekawym produktem jest Revivogen, w przypadku którego pierwsze efekty pojawiają się dość szybko, ale nie znaczy to, że kuracja trwa krótko.

Zacznijmy od tego, że jest to kolejny preparat charakteryzujący się całkowicie naturalnym składem. Można go też przyporządkować do produktów które zawierają ekstrakt z palmy sabałowej. Jest to dość popularna roślina wykorzystywana głównie do leczenie problemów z prostatą. Jednak jej pewna cecha spowodowała, że zaczęto używać jej też do walki z łysieniem androgenowym. Można powiedzieć, że jest ona blokerem przemiany testosteronu we wspomniane DHT. Cóż to daje? Odpowiem dość przewrotnie. Nadmiar DHT powoduje osłabianie kondycji poszczególnych włosów, powoduje ich miniaturyzację, a w konsekwencji wypadanie. Jakby tego było mało, mieszki pozostają w fazie uśpienia, a więc na miejsce tych które wypadły, nie pojawiają się nowe włosy. A teraz wyobraźcie sobie, że używacie Revivogenu z blokerem, który do powyższych skutków działania DHT nie dopuszcza, a te które już Was dotknęły – redukuje.

No tak, ale powstrzymywanie łysienia to jedno, warto było by też pobudzić mieszki tak, aby rozpoczęły „produkcję” włosów na nowo. I można powiedzieć, że pod względem połączenie blokera i stymulacji, Revivogen jest produktem kompletnym. Z jednej strony mamy wspominany ekstrakt z palmy sabałowej, a z drugiej kompleks witamin i minerałów które mają wpłynąć na odżywienie mieszków,a w konsekwencji i naszych włosów. Ta część preparatu jest odpowiedzialna za pobudzenie do ich odrastania. Oczywiście jednocześnie odżywia je, chociażby dzięki witaminie B6 i E, ale także cynkowi. One to odpowiedzialne są za dobrą kondycję włosa. Zasada jest dość prosta, włosy mają odrosnąć nam mocniejsze, grubsze i bardziej odżywione. Tak, aby nasza fryzura odzyskała blask, albo jego część, gdyż zdać sobie trzeba sprawę, że żaden preparat nie ma 100% skuteczności.

Teoretycznie kuracja może trwać 3 miesiące. To jest taka podstawowa jednostka stosowania Revivogenu po której to nastąpią zauważalne efekty. Pierwsze symptomy poprawy powinny pojawić się już po 2-4 tygodniach, kiedy to zaczną nam… nadmiernie wypadać włosy. Nie należy się jednak tym przejmować, gdyż w ten sposób preparat aktywuje cykl ich rozwoju. Generalnie włosy które znajdują się fazie przejściowej lub spoczynku po prostu ustępują miejsca nowym. Po około trzech miesiącach, kiedy to można by zakończyć kurację widać, że przede wszystkim znacznie zmniejszyła się liczba wypadających włosów, a do tego w miejscach łysych pojawiły się nowe. Do tego nasza fryzura stała się nieco grubsza. I teraz aby jednak osiągnąć jeszcze lepsze i pewnie wyniki ,najlepiej stosować Revivogen rok. Wtedy to tak naprawdę efekty będą bardzo dobrze zauważalne. Niestety pewnym minusem jest to, że de facto kuracji przerwać nie możemy. To znaczy po mniej więcej 12 miesiącach (w niektórych przypadkach może to trwać dłużej, albo krócej ), aby efekty wciąż były trzeba dalej stosować ten preparat. Natomiast dużo rzadziej i niekoniecznie regularnie. Jeśli wydaje Wam się to dużym minusem, powiem tylko, że właściwie w przypadku każdego preparatu jest taka sytuacja, że jeśli chcemy utrzymać efekty, to musimy się z nim związać na całe życie.

Na koniec dodam tylko, że Revivogen jest bardzo popularny za granicą, szczególnie w USA. W Polsce jest oczywiście dostępny ( nawet w przystępnej cenie), ale na pewno jego popularność nie jest jeszcze tak duża.

One Scalp na problemy ze skórą głowy

27 lipca 2010

Łysienie, szczególnie androgenowe powoduje wielki problem z którym często nie potrafi sobie poradzić jeden preparat, a to z kolei powoduje nerwowe wyszukiwanie kolejnych sposobów nie zawsze dobrych po to, by powstrzymać łysienie. Co jednak powiedzieć w przypadku, kiedy oprócz nadmiernego wypadania włosów pojawią się jeszcze choroby skórne? Wtedy nasz duży problem urasta do rangi ogromnego. Zazwyczaj w pierwszym odruchu rzucamy się na preparaty każdy do konkretnego problemu, a i ewentualnej profilaktyki i w ten sposób mamy już niemałą apteczkę obok siebie. Są jednak produkty które za jednym zamachem walczą ( również zapobiegają pojawianiu się ) problemów skórnych,a przy tej okazji zmniejszają nadmierne wypadanie włosów. Chociaż zdać sobie musimy sprawę, że tego problemu dla nas do końca nie rozwiążą. Z drugiej jednak strony mogą nam w walce z łysieniem wydatnie pomóc. Stosować takie produkty można również profilaktycznie.

Jednym z takich preparatów, który chciałem Wam dzisiaj przedstawić jest szampon OneScalp. Nawiązując do nazwy na pewno nie pozbędzie on Was skóry wraz w włosami, natomiast może pomóc w oczyszczeniu tychże. Preparat ten działa na cztery różne sposoby. Przede wszystkim utrzymuje prawidłowe funkcjonowanie naskórka i reguluje również wydzielanie się łoju, tak aby nasze włosy nadmiernie się nie przetłuszczały, a przez to nie robiły zbyt słabe. Drugim zadaniem szamponu OneScalp jest zwalczanie łupieżu, a także łuszczenie się naskórka. Ma również działania antygrzybiczne i eliminuje grzybicę,a także zapobiega nawrotom tej choroby. I czwartym elementem działania jest likwidacja wszelkich podrażnień skóry.

Trzeba sobie zdać sprawę, że często nadmierne wypadanie włosów związane jest właśnie z problemy skóry głowy. Sprawa jest dość prosta. Naskórek składa się z pięciu warstw różniących sie od siebie zarówno budową jak i funkcją. Ogólnie jednak pełnią one rolę zabezpieczającą naszą głowę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. W momencie kiedy działanie jednej z warstw zostanie zaburzone mogą pojawić się problemy. Następnym czynnikiem który również zabezpiecza naszą skórę głowy a i włosy jest łój. Wydzielany jest ze specjalnych gruczołów które znajdują się zaraz przy mieszkach włosowych. Jego prawidłowe wydzielanie zapewnia również elastyczność, połysk, a także chroni skórę i włosy przed wysychaniem. Niestety nadmierna ilość łoju powoduje przekształcenie się w go w kleistą substancję. Ta z kolei oblepia trzon włosa, do tego blokuje pory znajdujące się w skórze głowy i prowadzi to do wypadania włosów. Zaburza po prostu ich prawidłowy wzrost. Łupież to oczywiście przyśpieszone złuszczanie się naskórka. W normalnej sytuacji jest ono przez nas niezauważalne tym bardziej, że jest to proces naturalny. Łupież często pojawia się jako dodatkowy problem przy wypadaniu włosów. Z drugiej strony może on też być sygnałem, że coś z naszą skórą głowy jest nie tak i w przypadku braku naszej reakcji może dojść do nadmiernego wypadania włosów. Może się też pojawić świąd. Takie symptomy mogą wskazywać na łojotokowe zapalenie skóry, ale to nie koniec możliwych problemów. Ponieważ przy takiej choroby skóry głowy jesteśmy bardziej narażeni na tak zwane drożdżaki.

Niestety nieleczony łupież, nadmierne wydzielanie łoju może doprowadzić do pojawienia się grzybicy skóry głowy. To z kolei w znacznym stopniu podrażnia naszą skórę głowy i naskórek który ma nas chronić a w przypadku zaburzeń normalnego funkcjonowania tego nie może zrobić. Konsekwencje mogą być różne (zdarza się łuszczyca), ale obrazowo powiem, że po prostu nic nas nie chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. I właśnie aby zapobiec takiemu rozwojowi sytuacji można stosować profilaktycznie szampon Onescalp. Jeśli dojdzie jednak do tego, że dotknie nas któryś z wymienionych problemów, tak jak napisałem na początku preparat ten powinien nam pomóc. A zdrowa skóra głowy to naprawdę dużo mniejsza szansa na wypadanie włosów. Nie trzeba chyba też dodawać, że wygląda dużo bardziej estetycznie i nie daje nam powodu do zawstydzenia.

Preparaty dermatologiczne przeciw wypadaniu włosów

14 lipca 2010

Produkty na łysienie możemy podzielić z grubsza na trzy grupy. Jedne charakteryzują się głównie wykorzystaniem składników naturalnych, mających za zadanie działania bezpośrednio na nasze mieszki włosowe, czy jako bloker DHT (jeśli oczywiście mamy do czynienia z łysieniem androgenowym). Druga grupa produktów opiera się na stosowaniu chemicznych związków które mają wywołać pozytywne działanie na nasze włosy. Istnieje jeszcze trzecia grupa preparatów i te chciałem omówić dzisiaj nieco szerzej i przedstawić parę przykładów.

Trzeba sobie też zdać sprawę, że tak naprawdę problem wypadania włosów może leżeć w naszej skórze. Nawet przy łysieniu androgenowym DHT działa przecież na mieszki włosowe, a nie na same włosy. Do tego istnieje też wiele przyczyn typowo dermatologicznych, które mogą powodować znaczne ubytki w naszej fryzurze. Nasza skóra jest niczym gąbka, jeśli idzie o działanie czynników zewnętrznych, które też przecież mogą powodować osłabienie kondycji włosa. Stąd też warto zastanowić się, czy dobrym rozwiązaniem na nasze łysienie nie będzie działanie preparatami bezpośrednio na skórę głowy. Tak w kwestii oczyszczającej jak i ochronnej. A do tego znaczna część preparatów dermatologicznych jest tworzona pod kątem obrony naszych włosów.

Jednym z takich produktów jest płyn przeciw wypadania włosów Folcare. W swoim składzie zawiera tak zwane Glikozaminoglikany. Są one podstawowym składnikiem tkanki łącznej człowieka. Dodatkowo występują one w mieszku włosowym kiedy znajduje się on w fazie anogenowej (czyli wzrostu), a nie ma ich kiedy nasze włosy zaczynają wypadać. Logiczne jest więc,  że jeśli zwiększymy ich obecność w skórze głowy to będą one pobudzać i stymulować mieszki włosowe do produkcji. W składzie tego produktu znajdziecie też specjalny kompleks który ma przeciwdziałać powstawaniu wolnym rodnikom – uszkadzającym nasze włosy. Całość uzupełniają witaminy B6 i B8. Ich z kolei zadaniem jest regeneracja i odżywianie naszej fryzury. A sam preparat pozwala też znacznie ograniczyć nadmierny łojotok i łupież. Są to częste problemy występująca razem z łysieniem. Jeśli chcemy zatrzymać wypadanie włosów powinniśmy stosować go trzy razy w tygodniu przez około dwa miesiące. Aby osiągnąć lepsze efekty można go używać wraz z dermatologicznym szamponem Folcare. Zawiera on zasadniczo ten sam zestaw składników co preparat opisywany wyżej. Można więc powiedzieć, że wzmacnia on kurację płynu przeciw wypadaniu włosów. Oprócz tego stosowanie tego szamponu ma chronić też naturalną florę bakteryjną naszej skóry głowy. To  z kolei powinno pomóc w utrzymaniu mocnych i bujnych włosów. Dodatkowym efektem stosowania szamponu jest ich optycznie zwiększona objętość.

Chciałbym przedstawić jeszcze dwa dermatologiczne preparaty które mogą pomóc w walce z łysieniem. Jednym z nich jest produkt Bioclin zapobiegający nadmiernemu wypadaniu włosów. Można go w pewien sposób przypisać do pierwszej grupy którą przedstawiłem na początku ze względu na składniki. Gdyż oparty jest on o aktywne wyciągi z roślin. Wciąż jest to jednak produkt tworzony pod kątem dermatologicznym. Preparat Bioclin ma działać silnie odżywczo i wzmacniającym na naszą fryzurę i skórę głowy. Stosować go należy zaraz po użyciu szamponu – o którym zaraz – zewnętrznie i bezwzględnie unikać kontaktu z oczami. Zawartość ampułki wylewa się na głowę i wmasowuje w skórę. Intensywna kuracja polega na stosowaniu jednej ampułki co drugi dzień przynajmniej przez trzy tygodnie. Najlepiej powtarzać ją na wiosnę i jesień. Z kolei szampon Bioclin charakteryzuje lekko kwaśne Ph. Produkt ten ma być bardzo pomocny w walce z wypadającymi włosami. Używać go powinny osoby z fryzurą łamliwą i słabą. Jest on de facto uzupełnieniem kuracji przy wykorzystaniu ampułek Bioclin. Stosować go można właściwie codziennie, gdyż nie zawiera szkodzących naszym włosom substancji.

Przedstawiłem tutaj tylko cztery produkty z szerokiej listy preparatów dermatologicznych zapobiegających wypadaniu włosów, a jednocześnie dbających o naszą skórę i tak by była zdrowa. I być może warto przyjrzeć się im bliżej z racji chociażby kompleksowego działania, które znacznie może pomóc w walce z łysieniem.

Czy stosowanie flutamidu w walce z łysieniem to dobry pomysł?

10 lipca 2010

Walkę z łysieniem można prowadzić preparatami zewnętrznie, albo stosując je wewnętrznie. Taki to podział dzisiaj postanowiłem Wam przedstawić z racji tematu, który dzisiaj podejmę. Preparaty stosowane wewnętrznie to chociażby wszelkie rodzaju kapsułki zazwyczaj są one zestawem witamin i składników mineralnych odżywiających włosów. Oczywiście są też preparaty przyjmowane doustnie, które mają w swoim składzie najpopularniejsze związki przeznaczone do walki z łysieniem. Chociażby finasteryd – chociaż w tym przypadku warto wiedzieć, że praktycznie rzecz biorąc to akurat ten związek początkowo był stosowany w leczeniu innego schorzenia. Problem polega na tym, że spora liczba mężczyzn jest na finasteryd uczulona i występuje u nich dość szybko negatywne skutki uboczne łącznie z obniżeniem libido. Nie każdy więc może tego związku używać. I tutaj na scenę wchodzi bohater dzisiejszego wpisu  – Flutamid.

Zacznę od tego, że pod tą nazwą kryje się konkretny preparat, natomiast jest to po prostu nazwa organicznego związku chemicznego,  który to stosowany jest w leczeniu raka gruczołu krokowego. Ma on też silne działanie antyandrogenne  i ta cecha interesuje nas właśnie najbardziej. Generalnie są to zazwyczaj preparaty ostatniej szansy dla osób z problemem raka prostaty. Powoduje on całkowite wyłączenie receptorów androgenowych również przy mieszkach włosowych. Co to daje? Najpierw musimy zdać sobie sprawę czym jest łysienie typu męskiego. Polega ono na tym, że produkt końcowy przemiany testosteronu, nazywany DHT powoduje znaczne osłabienie kondycji włosów. Powoduje na początku zmniejszenie objętości naszej fryzury potem włosy wypadają ( poczynając zazwyczaj od płata czołowego). Teoretycznie jest to sytuacja normalna, bo nasze mieszki produkują włosy które rosną, a potem wypadają i cykl zaczyna się od początku. Problem w wypadku łysienia androgenowego polega na tym,  że mieszki pozostają w uśpieniu i nie produkują nowych włosów. Powodem tego jest wspominany DHT. Teraz wracając do działania flutamidu, który w dużym skrócie całkowicie blokuje przemianę testosteronu, a w skrajnych przypadkach nawet jego produkcję w naszym organizmie. To powoduje możliwość pojawienia się skutków ubocznych o których za chwilę.

Jak już wspominałem preparaty z flutamidem stosowano na początku w leczeniu raka gruczołu krokowego. Jednak przeprowadzane całkiem niedawno badania pokazały, że można go stosować w walce ze schorzeniami i problemami które wynikają z nadmiernej aktywności androgenów: łysienie, trądzik czy hirsutyzmu (nadmiernie występujące owłosienie). Preparaty z  flutamidem powinno się stosować w dawce dziennej nie przekraczającej  750mg dziennie. Przy zachowaniu tej zasady powinniśmy ustrzec się przed pojawieniem się skutków ubocznych. A tych niestety preparaty z flutamidem mają parę. Głównym i najczęściej się pojawiającym obniżenie się libido. Ma to związek – co oczywiste – ze sposobem w jaki działa flutamid. Oprócz tego niestety zbyt długie zażywanie preparatów z tym związkiem może źle wpływać na naszą wątrobę. Mogą też pojawiać się biegunki

Większość mężczyzn którzy stosują, bądź stosowali preparaty z flutamidem wypowiada się bardzo pozytywnie.  Przede wszystkim najlepiej stosować je zewnętrznie. Mowa po prostu o wcieraniu w miejsca łysiejące, bądź pozbawione całkowicie włosów. Oczywiście flutamid i tak dostanie się do naszego krwioobiegu, ale na pewno obniżymy w taki sposób możliwość pojawienia się skutków ubocznych. Natomiast pozytywne efekty mogą się pojawić dość szybko. Warto jednak wiedzieć, że im dłużej go stosujemy tym liczba odrostów się znacznie zmniejsza. Do tego najlepiej stosować go w połączeniu z innymi produktami. Flutamid stosujemy jako bloker tworzenia się DHT, a dajmy  na to preparaty z witaminami, czy wyciągami z roślin na wzrost włosów. Mieszanie go z produktami na przykład z minoxidilem nie jest dobrym pomysłem. Nie przyśpieszy pożądanych efektów, a może nam zaszkodzić. I na koniec powiem tylko tyle, że warto uważać z preparatami zawierającymi flutamid i jeśli nie jesteśmy przekonani do niego, lepiej go nie używać.

A może zagęszczać włosy?

30 czerwca 2010

Dzisiaj postanowiłem poruszyć temat, który często jest wyśmiewany, bądź pokazywany w krzywym zwierciadle w przypadku ludzi walczących z problemem łysienia. Chodzi o sposoby i   preparaty zagęszczające włosy. Trzeba uczciwie oddać, że pierwsze produkty  tego typu charakteryzowało raczej słabe działanie, do tego „dodatkowe włosy” wyglądały tak sztucznie, ze wyraźnie oddzielały się od tych prawdziwych. Przez to z kolei efekty które mieliśmy uzyskać były zbyt nienaturalne. Ogrom takich produktów i ich popularność szczególnie w USA był częstym tematem dowcipów. Obecnie preparaty tego typu są już obecne i w Polsce. Zmieniła się jednak przede wszystkim technologia w nich wykorzystana, a także efekty. No bez wątpienia jest to jedno z możliwych rozwiązań dla osób w przypadku których nie działają  inne metody czy środki. Z drugiej strony nie stać ich na przykład na przeszczep włosów, albo go po prostu nie chcą.  Również niechirurgiczne metody zagęszczania włosów są coraz nowocześniejsze i dają bliższe naturalnym efekty. I Są już dostępne także w polskich salonach kosmetycznych i klinikach. Zacznę od preparatów zagęszczających włosy.

Jednym z takich produktów dostępnych w Polsce jest preparat określany skrótem HSR. Dostępny jest on w postaci tubki w której to znajdują się specjalnie naelektryzowane włókna. One to są odpowiedzialne za optyczne zagęszczenie naszych przerzedzonych włosów. Inna sprawa, że efekt jest dość naturalny, a wynika to między innymi z tego, że te sztuczne – tak to nazwę – włosy przyczepiają się do naszych włosów. Włókna te są zbudowane z keratyny, czyli zasadniczo z tego samego składnika co nasze naturalne włosy. Preparatem posypuje się miejsca przerzedzone i wczesuje się w nasze włosy. Daje to właśnie natychmiastowy efekt pogrubienia i bardziej bujnej fryzury. Oczywiście trzeba sobie zdać sprawę z tego, że taki preparat jest zmywalny (w momencie kąpieli, czy brania prysznica), natomiast wydajność jednej takiej tubki wylicza się na około 4 miesiące stosowania. Co ciekawe tego typu sztuczne włosy są odporne na wiatr, a nawet deszcz, a we wcześniejszych produktach tego typu był problemem nie do przeskoczenia.  Można również całkiem swobodnie uprawiać sport, czy większy wysiłek fizyczny. Preparat HSR dostępny jest w 8 barwach. Od siwego do czarnego. Najbardziej uniwersalnym kolorem jest blond, który wykorzystać może właściwie każda osoba mająca jasne włosy. Co ciekawe w tym produkcie można mieszać kolory. Kolejnym preparatem którym można zagęszczać swoje włosy jest Toppik. Działa on też natychmiastowo. Mniej więcej po 30 sekundach od użycia, nasza fryzura staje się optycznie bujniejsza. Technologia którą zastosowano w tym preparacie jest bardzo podobna do tej z produktu HSR. Mowa o mikrówłóknach, które i w tym wypadku są zbudowane z keratyny. I właściwie w przypadku preparatu Toppik mógłbym przepisać ogólną charakterystykę z preparatu HSR. Ta sama metoda, ta sama liczba kolorów i ta sama odporność na warunki atmosferyczne.

Istnieje też inny sposób na zagęszczanie włosów. Chyba jeszcze bardziej „kontrowersyjny” niż opisywane wyżej preparaty. Mowa o specjalnych zabiegach,  które dodają nam nowe, ale sztuczne włosy. Zabiegi taki wykonywane są obecnie w wielu klinikach, czy nawet w bardziej znanych sieciach salonów kosmetycznych. Trzeba uczciwie powiedzieć, że włosy które nam są „doczepiane” są jednak sztucznymi, natomiast w dotyku przypominają  nasze naturalne. Co ciekawe najczęściej na taką formę dodatkowych włosów decydują się kobiety i to wcale nie łysiejące, czy posiadające przerzedzające się włosy. Po prostu jak wiadomo kobiety wolą mieć bujne fryzury, a taka metoda to im daje. Owszem panowie też korzystają z takiej opcji, ale są w mniejszości. Najczęściej w salonach kosmetycznych to doczepianie jest oparte na prostych sposobach. Zgrzewaniu włosów sztucznych z naturalnymi, ewentualnie ich doklejanie. Zasadniczo od sposobu ich przyczepiania zależy ich wytrzymałość. W klinikach z kolei stosuję się nieco inną metodę. Sztuczne włosy umieszczone są na specjalnych kawałkach cienkiej i przezroczystej materii, która przypomina naszą skórę głowy. Zresztą w taki sposób jak nasza naturalna , ta sztuczna oddycha. Stąd też niestraszny jest jej pot, czy łój. Całość daje wrażenie, że po prostu mamy więcej naturalnych włosów na głowie.
I w tym ostatnim przypadku również nie będziemy mieli problemu jeśli prowadzimy aktywny tryb życia. Włosy na mikroskórze nie będą nam w żaden sposób odpadać, czy przeszkadzać, bądź zachowywać się nie naturalnie.

Zioła w walce z wypadającymi włosami

28 czerwca 2010

Różne są sposoby na walkę z łysieniem i o różnych też stopniu skuteczności. Niektórzy twierdzą, że nie ma pewnej metody na łysienie, poza przeszczepem. Inni z kolei są zwolennikami różnych preparatów, czy kuracji złożonej nawet z kilku produktów naraz. Są też zwolennicy metod naturalnych i stosowania ziół w walce z wypadaniem włosów. I to ta grupa „dostaje” dzisiaj wpis dla siebie.

I zacznę może od metod które możemy stosować w domu, bo i ich przygotowanie nie sprawia nam większego problemu. Mowa więc o wszelkiego rodzaju płukankach i naparach. Zacznę od rośliny która jest najczęściej wymieniana przez zwolenników takich naturalnych metod leczenia łysienia. Jest to skrzyp polny. Roślina występująca praktycznie na terenie całej Polski i co ciekawe w większych ilościach trująca dla zwierząt. W przypadku ludzi natomiast mówimy tylko o leczniczym działaniu. Bo nie tylko na włosy może pomóc nam ta roślina. Stosuje się ją też w sytuacjach kiedy n nasz organizmowi brakuje związków mineralnych i mikroelementów. Takie braki zwiększają ryzyko miażdżycy, stąd też stosuje się skrzyp. A w przypadku problemów z wypadaniem włosów wyjścia są dwa. Można kupić suplementy diety w których znajduje się skrzyp, a poza nim grupa witamin i związków, które odżywiają włosy i paznokcie. Można też przygotować prosty napar, którym po przestudzeniu przemywa się włosy.

Rumianek to kolejna roślina, która może pomóc Wam z problemem nadmiernie wypadających włosów. Owszem napar z niej stosuje się głównie w przypadku problemów z żołądkiem, ale można z rumianku przygotowywać również płukanki na włosy. Zwiększają one ich wytrzymałość i grubość. Jedyną rzeczą o której warto pamiętać w przypadku rumianku jest to, że ma on w większych ilościach właściwości rozjaśniające. Stąd też osoby o włosach koloru ciemnego powinni wziąć to pod rozwagę. Wspomnieć też można o kozieradce której nasiona mają zbawienny wpływ jeśli dotknął Was problem łupieżu i nadmiernego wypadania włosów. Najczęściej te nasiona dodaje się do sałatek. Nie zapominajmy o bardziej od kozieradki pospolitej w naszym kraju pokrzywie. Ta roślina bogata jest w witaminy A i C, oprócz tego posiada zdolność blokowania DHT – pochodnej testosteronu uznawanej obecnie za główną przyczynę łysienia androgenowego. Można stosować płukanki na włosy właśnie z pokrzywy. Ich przygotowanie nie jest specjalnie czasochłonne. Co do liczby zastosowań na tydzień to zależy tak naprawdę od nas samych. Pamiętajmy o tym, że są to rośliny i w zasadzie nie powinny nam one zaszkodzić. Myślę jednak, że taką rozsądna liczbą jest 3 razy w tygodniu. I na koniec tej części dodam jeszcze, że niektórzy zalecają picie zielonej herbaty (nawet 5 razy dziennie), ma ona skutecznie zatrzymywać nadmierne wypadanie włosów.

Co do gotowych już preparatów zawierających naturalne składniki (głównie zioła) wybór jest naprawdę ogromny. Począwszy od chociażby szamponów, które same w sobie nie są przeznaczone do leczenia łysienia, ale ich skład oparty jest na wspominanych wyżej roślinach. I spokojnie można je stosować tak profilaktycznie, jak i w przypadku kiedy już nas ten problem dotknie. Przez szampony, odżywki które są już konkretnie przeznaczone do walki z łysieniem. W większości wypadków poleca się je na problemy z włosami spowodowane stresem, złą dietą. Są jednak takie które zawierają w sobie blokery DHT (wspominana wyżej pokrzywa) i przeznaczone są do walki z tym najczęstszym typem łysienia – androgenowym. I ostatnią grupą produktów zawierających naturalne składniki w postaci właśnie ziół wszelkiego rodzaju to preparaty na przykład w kapsułkach czy spray’u przeznaczone konkretnie do leczenia łysienia. Najczęstszym składnikiem roślinnym który się pojawia w takich produktach jest Saw Palmeto. Ta roślina w Polsce znana pod nazwą palma sabałowa, rośnie głównie w Ameryce Południowej i w pewnym momencie odkryto, że jest ona naturalnym blokerem DHT. Stąd też zaczęto ją wykorzystywać.

Celowo nie podałam dzisiaj konkretnych nazw preparatów. Po pierwsze już paręnaście z nich miałem okazję Wam przedstawić. Po drugie przygotowuję właśnie kolejną partię recenzji takich produktów, które to będą się sukcesywnie tu pojawiać.

Produkty z Pangea Laboraties na łysienie

23 czerwca 2010

Pangaea Laboratories to bez wątpienia jeden z czołowych producentów produktów przeznaczonych do walki z łysieniem. Piszę o tym dlatego, że dzisiejszymi bohaterami są dwa preparaty produkowane właśnie przez tę firmę. Mowa o szamponie Nanoguard, preparacie NanoguardB i odżywce Nanothik. Uważniejsi czytelnicy mogą skojarzyć z tymi produktami Nanogen o którym pisałem swojego czasu. To właściwie ta sama firma, ale w przypadku tego ostatniego produktu jest on przeznaczony do „sztucznego” zagęszczania włosów poprzez tak zwane mikrowłókna. My dzisiaj zajmiemy się produktami które należy stosować nieco dłużej, ale i efekty będą trwalsze niż do następnego mycia włosów.

Zacznę od Nanoguard. Jest to szampon, ale nie taki zwykły. Przede wszystkim jest to pierwszy produkt tego typu, który zawiera formułę Anty-DHT, który to ma skutecznie zatrzymywać wypadanie włosów spowodowane łysieniem androgenowym. Działanie szamponu ma skutecznie blokować przemianę testosteronu we wspominany DHT – główną przyczynę łysienia. Wykorzystano w tym produkcie technologię, która zmniejsza ilość enzymu odpowiedzialnego za wspominaną przed chwilą przemianę. Działanie szamponu Nanoguard jest porównywane do tego jakie wywołuje stosowanie preparatów z finasterydem. Tylko, że różnica jest taka, że opisywany preparat działa tylko na DHT zgromadzone wokół mieszków włosowych. Co za tym idzie jego stosowanie odwrotnie niż w przypadku produktów z finasterydem nie będzie powodować problemów z erekcją. Dodatkowo szampon Nanoguard mogą stosować również kobiety,  które mają problem z łysieniem androgenowym nie musząc się przy tym obawiać skutków ubocznych. Samo stosowanie produktu jest proste i oczywiste. Szampon wystarczy nanieść na głowę i pozostawić na około 3 minuty. Potem dokładnie spłukać. Stosować 2-3 razy w tygodniu.

Odżywka Nanothik przeznaczona jest dla wszystkich tych, którzy mają problem z cienkimi włosami. I to nie tylko z przyczyn łysienia androgenowego (DHT znacznie osłabia włosy i stają się one łamliwe i cienkie właśnie), ale i dla osób które po prostu mają takie delikatne włosy. Jej działanie opiera się na wnikaniu bezpośrednio wgłąb włosa i odżywianiu i pogrubianiu go po prostu od środka. Badania które przeprowadzono pokazały, że ten produkt jest w stanie pogrubić włosy nawet o 50%, co jest dość wysokim wynikiem i stawia tę odżywkę w rankingu produktów zwiększających średnicę włosa w czołówce. Preparat ten najlepsze efekty uzyska jeśli będziecie go stosować bezpośrednio po użycie szamponu Nanoguard. Po nałożeniu odżywki na włosy, należy ją wetrzeć w nie. Potem po uzyskaniu dość stałej konsystencji masować skórę głowy jeszcze przez chwile, a potem pozostawić produkt na 2 minuty. Spłukać wodą i cały proces powtarzać 2-3 razy w tygodniu. Co ciekawe pierwsze efekty pogrubienia można zauważyć już po pierwszym użyciu.

Nanoguard B to ostatni produkt, który chciałem dzisiaj opisać. Jest to preparat skutecznie według producenta zwiększający odrastanie włosy. Tak jak w przypadku pozostałych opisywanych dzisiaj: szamponu i odżywki działanie Nanoguardu B opiera się o zmniejszanie DHT zaraz pod skórą głowy. Oprócz tego preparat ma pobudzać mieszki włosowe. Chodzi o zwiększenie liczby włosów które znajdują się w fazie wzrostu (a więc tej najdłuższej). Podsumowując Nanoguard B reguluje gospodarkę hormonalną, a to dość istotne przy walce z łysieniem. Poprawia funkcjonalność mieszków włosowych. W połączeniu z pozostałymi dwoma produktami może tworzyć naprawdę mocną i skuteczną kurację. Najlepsze efekty przy stosowaniu  Nanoguardu B powinniśmy osiągnąć po mniej więcej 90 dniach (tak wynika z badań przeprowadzanych przez producenta). Gęstość włosów zwiększa się nawet o 20%, zwiększa się także ich zagęszczenie, a więc mówiąc prościej zaczynają nam odrastać włosy dużo mocniejsze i grubsze.

Kończąc dodam tylko, że producent wszystkich trzech produktów znacznie zmniejszył możliwe skutki uboczne wynikające z minoxidilu znajdującego się  w poszczególnych preparatach, a to moim zdaniem dość istotna sprawa. Tym bardziej, że cała ta kuracja przedstawia się dość dobrze, więc może warto się nią zainteresować.

Preparaty Sigma Skin na łysienie androgenowe

20 czerwca 2010

Walka z łysieniem androgenowym jest ciężkim i długotrwałym procesem – o tym nie trzeba przekonywać nikogo. Inna sprawa, że wybór preparatów na wypadające włosy też jest całkiem spory i często trudno zdecydować się na ten jeden. A z drugiej strony czy  lepiej  wybrać taki, który   samodzielnie walczy z problemem łysienia, czy może jednak kilka preparatów tworzących kurację.  Dzisiaj przedstawię Wam tę drugą możliwość, która ukrywa się pod nazwą Sigma Skin.

Cała kuracja proponowana przez Sigma Skin opiera się na trzech krokach, a dokładniej trzech produktach, które można powiedzieć, że wzajemnie się uzupełniają. Dobrze jednak by było rozpocząć stosowanie pierwszego produktu nieco wcześniej niż pozostałych. Można powiedzieć w ramach przygotowania do właściwiej części kuracji. A więc pierwszym preparatem z trzystopniowej kuracji jest szampon do włosów o nazwie Hair Growth Stimulating.

Jest to preparat którego zadaniem jest przygotowanie naszej skóry  głowy na działanie minoxidilu, który to dostępny jest w drugim produkcie Sigma Skin. Stąd też propozycja, aby stosować szampon sam chwilę dłużej, tydzień, albo dwa. Potem kiedy nasza skóra głowy się już przyzwyczai, zasadniczo wszystkie trzy produkty można stosować po sobie. Co do składu szamponu, opiera się on o właściwie o biotynę, polifenol z jabłek i retinol. To właśnie ten ostatni składnik pozwala naszej skórze przyswajać minoxidil. Jest to po prostu czysta postać witaminy A, która ma też zwiększać odporność skóry na wszelkiego rodzaju blizny i znamiona. Biotyna zawarta w szamponie ma regulować wydzielanie łoju, a jego nadmiar jest częstym problemem występującym przy łysieniu. Dodatkowo chodzi też o pewnego rodzaju oczyszczenie skóry głowy. Ostatni z trzech głównym składników szamponu, czyli polifenol ma działanie podobne do biotyny. Chroni przed atakami na skórę głowy (grzybicznymi i alergicznymi). Preparat oprócz tego wstępnego przygotowania na minoxidil ma też wzmacniać włosy, tak by zmniejszyć widocznie ilość wypadających. Jednocześnie ma też on stymulować je do wzrostu.

Na temat minoxidilu napisano już mnóstwo artykułów. Sam zresztą i tutaj pozwoliłem sobie swojego czasu opisać ten związek. Dlatego dzisiaj tylko w kwestii przypomnienia nadmienię, że jest to jeden ze skuteczniejszych składników wykorzystywanych w walce z łysieniem androgenowym. W przypadku Sigma Skin dostępny jest pod postacią spray’u. Znacznie ułatwia to aplikowanie preparatu. Minoxidil jako aktywny składnik tego preparatu ma za zadanie powstrzymać łysienie – to oczywiste. Poza tym jego zadaniem jest wydłużenie fazy wzrostu włosa, Przy łysieniu często występuje problem, że włosy zbyt szybko przechodzą w ostatnią telogenową fazę, wtedy to właśnie wypadają. Spray Sigma Skin ma temu zapobiegać. I ostatnim zadaniem tego preparatu jest maksymalnie możliwe pogrubienie włosa, tak by stały się na powrót silne i mocne. Dodam, że produkt ten jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Zresztą pozostałe dwa też. Po pierwsze kobiety rzadko dotyka łysienie androgenowe, po drugie nie powinny jednak stosować minoxidilu, gdyż może im zaszkodzić. Zresztą mężczyźni też powinni uważać z tym związkiem i przy pojawieniu się problemów odstawić preparat i zgłosić się do lekarza.

Ostatnim produktem z trzystopniowej kuracji Sigma Skin jest odżywka, która ma uzupełniać braki we włosach no i oczywiście odżywiać je. W składzie znajdziecie między innymi znajomy polilfenol z jabłek (który jest uznawany za duże odkrycie w kwestii walki z łysieniem), ale także kofeinę która  stosowana jest często na problem wypadających włosów. Przede wszystkim polifenol jest blokerem DHT, który to jak wiadomo jest głównym czynnikiem powodującym łysienia androgenowe. Oprócz tego odżywka ta ma „zatrzymywać” keratynę – budulec naszych włosów. Oczywiście sama odżywka Wam nie pomoże odzyskać bujnej fryzury. Dlatego Sigma Skin zaproponował całą kurację.

Nie są to co prawda preparaty tanie, ale z drugiej strony jeśli zależy nam na bujnej fryzurze to może warto zaryzykować. Zresztą w ogóle produkty do walki z łysieniem do najtańszych nie należą. Ważne jednak, żeby były skuteczne.

Polifenole w walce z łysieniem

19 czerwca 2010

Łysienie to temat, który w ciągu ostatnich lat zyskał nowe oblicza i wciąż poszukuje się cudownego leku na ten problem. Naukowcy i specjaliści wciąż zaskakują nas nowymi sposobami, metodami i związkami, które można wykorzystać do walki z wypadaniem włosów. Tak było na przykład z minoxidilem, który pierwotnie wykorzystywany był do leczenie czego innego. Tak samo też było z finasterydem używanym do leczenia prostaty. Jednym z najnowszych odkryć w dziedzinie leczenia łysienia jest wykorzystywanie do tego polifenoli. Zwolennników tych związków jest w sumie tyle sam co i przeciwników. I obie strony starają się udowodnić swoje racje.

Ogólnie rzecz biorąc polifenole są to organiczne związki chemiczne. Charakteryzuje je między innymi dobra rozpuszczalność. W stanie naturalnym występują w roślinach. Większość z nich ma bardzo silne działanie przeciwutleniające i zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób układu krwionośnego i serca. Dodam, kończąc już tę lekcję chemii, że najlepiej poznaną grupą polifenoli są flawonidy wykorzystywane zresztą w preparatach na wypadanie włosów, ale do tego jeszcze dojdziemy.

Ostatnio przez internet przetoczyła się  rozmowa na temat tego czy polifenol zawarty w jabłkach pomaga w walce z łysieniem. Oczywiście nie mówimy tutaj o jedzeniu tego owocu, bo to niestety tak nie zadziała. Ilość tego polifenolu zawarta w jabłkach jest zbyt mała. Natomiast wykorzystuje się ekstrakty z jabłek w walce z wypadającymi włosami. Polifenol zawiera się głównie w skórce owocu i zaraz pod nią. Oczywiście można jeść te jabłka, bo to jednak owoc i witaminy w nim zawarte przydadzą się naszemu organizmowi, ale nie ma się co nastawiać na to, że dzięki jedzeniu jabłek zatrzymamy łysienie. Inna sprawa jest jak już powiedziałem w kwestii wykorzystywanie ekstraktów z polifenoli zawartych w tym owocu.

Jednym ze sztandarowych produktów w których znajduje się polifenol z jabłek jest preparat o nazwie NR-08. Owszem faktem jest, że w produkcie tym z łysieniem androgenowym ma walczyć minoxidil. Natomiast też nie jest tak , że jest on jedynym składnikiem. Producenci tego produktu szczycą się właśnie wykorzystaniem polifenolu z jabłek,  który chroni włosy w przedniej części głowy. Dodatkowo przywoływane są badania przeprowadzone w Japonii, które potwierdzić miały skuteczność tego składnika w ponownym odrastaniu włosów. Oczywiście przez odpowiednie wzmocnienie tego polifenolu. W wypadku preparatu NR-08 określane są one mianem akceleratorów.

Wróćmy teraz do flawonidów o których wspomniałem na początku. Te najbardziej rozpoznane polifenole są stosowane głównie przy leczeniu łysienia plackowatego jako doskonałe aktywne substancje odżywcze. Do tego ich główną zaletą jest wzmocnienie naczyń krwionośnych. To z kolei jak wiadomo poprawia krążenie i dostarczanie substancji odżywczych do włosów. Tu z kolei na myśl nasuwa mi się produkt zwany HLC (Hair Loss Cream). Ten to krem wykorzystuje właśnie te związki. W jego przypadku ich działanie opiera się na wzmacnianiu wspominanych naczyń krwionośnych. Jednocześnie pośrednio flawonidy zajmują się transportem ważnych substancji zawartych w tym preparacie. Skutkiem czego ma być wzmocnienie włosów i zapobieganie ich wypadaniu.

I tak  na koniec przypomniała mi się jeszcze jedna metoda przy której wykorzystywane są polifenole właśnie z ekstraktu z jabłek. Mowa o mezoterapii. Stosowana jest ona nie tylko w leczeniu łysienia, ale nas tutaj interesuje właśnie ta kwestia. W największym skrócie metoda ta polega na wprowadzania w owłosioną skórę kompleks wyciągów z roślin w których zawarte są witaminy i minerały. Jednym właśnie z wyciągów jest ekstrakt z jabłek z polifenolami. Samą metodę stosuje się najpierw przez okres 2 miesięcy raz na dwa tygodnie. Wtedy to można powiedzieć, że wspominany kompleks witamin ma „uderzyć” w nasze włosy. Potem przez następne mniej więcej pół roku zabieg wykonuje się raz na miesiąc. I jest to faza pielęgnacyjna.

I to tyle na dzisiaj, jeśli jednak ktoś z Was zna jeszcze jakieś sposoby wykorzystywanie polifenoli w walce z wypadaniem włosów, to ja chętnie poczytam i ewentualnie opiszę.

Wierzbownica a problem łysienia

17 czerwca 2010

Dzisiaj będzie nieco egzotycznie pewnie dla niektórych. Wiadomo, że na wypadanie włosów czy później łysienie,często stosuje się te same preparaty, czy składniki. Zazwyczaj powtarza się minoxidil, finasteryd, a z bardziej naturalnych : skrzyp i pokrzywa. Oczywiście jest też cała masa ziół i roślin o których z braku miejsca tutaj nie wspomnę. Chciałem dzisiaj zająć się jedną, która sama w sobie może na łysienie nie pomoże, ale jest stosowana w kuracjach łączących parę sposobów na powstrzymanie tego problemu. Mowa o wierzbownicy, która nie jest zbyt znanym blokerem DHT. Zacznijmy jednak od początku

Wierzbownica drobnokwiatowa (jest jeszcze odmiana górska) jest to roślina wieloletnia, która osiąga około 60 cm wysokości. Rośnie w Polsce na terenach mokrych w okresie od lipca do sierpnia. I tak po prawdzie mimo tego, że nie ma dowodów na jej skuteczność to ilość chorób i schorzeń na które się ją stosuje zaskakuje. Przede wszystkim wyciąg z wierzbownicy ma mieć działanie antybakteryjne. Do tego działa odtruwająco, przeciwzapalnie. Ponoć również uspokajająco i przeciwbólowo. No już po tym pobieżnym wymienieniu możliwego działania widać,że jest to dość „kompleksowa” roślina. A jeśli chodzi o wskazanie co do konkretnych chorób. To właściwie wymienię tylko te najbardziej znane. Wszelkiego rodzaju choroby skórne (łuszczyca, trądzik, łupież), także problemy z układem moczowym, problemy z prostatą ale i trudno gojące się rany. No i na koniec, to co nas interesuje tutaj najbardziej, czy walka z łysieniem androgenowym.

Tak jak już wspomniałem na początku wyciąg z wierzbownicy jest uznawany za bloker DHT. Ten jak wiadomo enzym, jest odpowiedzialny między innymi za zwiększoną liczbę wypadających włosów i w konsekwencji do łysienia androgenowego. Dodatkowo wyciąg z wierzbownicy wpływa na zmniejszenie się wydzielania łoju, co też ma niebagatelne znaczenie przy walce z wypadającymi włosami. Kupić ją można w sklepach zielarskich(najczęściej, albo aptekach. Raczej szukałbym po aptekach internetowych, bo z doświadczenia wiem,że w tym zwykłych bardzo rzadko występuje i to też w większych miastach. Jeśli już jest sprzedawana to w postaci liczby do parzenia, ewentualnie w torebkach. Spotkałem się też kiedyś z wierzbownicą w kapsułkach do łykania.

Natomiast jak już wspomniałem na początku samo picie, czy łykanie wierzbownicy nie pomoże Wam jednak w zatrzymaniu łysienia i odwrócenia jego efektów. Krótko mówiąc nie wyrosną Wam od niej nowe włosy. Trzeba pamiętać, że jest ona tylko blokerem DHT. Może być więc tylko jednym z elementów kuracji na łysienie androgenowego. Często więc łączy się go z loxonem. Preparatem, którego zadaniem jest pobudzenie włosów do wzrostu. Czyli jest to dość logiczne połączenie. Kwestią do dyskusji jest wybór konkretnych dawek. Są tacy, którzy proponują picie wierzbownicy dwa razy dziennie i stosowanie loxonu według konkretnych dawek podanych w ulotce. Są również opinie, że można zwiększyć dawkę wierzbownicy jako blokera DHT.

Równie dobrze, można zastąpić picie wierzbownicy, wspominanymi wcześniej kapsułkami. Tutaj dawka powinna się ograniczać do 3 tabletek dziennie i np. 10 psiknięć (rano i wieczorem) Loxonem na miejsca łyse, bądź łysiejące. Oczywiście nie jest to jedyna możliwość łączenia wierzbownicy z innymi preparatami. I widywałem naprawdę różne połączenia. Natomiast zaskoczyło mnie tylko jedno. Ostatnio widziałem kurację w której zastosowano wierzbownicę ( jako herbatę ) i preparat oparty na finasterydzie. Dlaczego mnie to dziwi? Cóż, mówi się, że używanie samego finasterydu powoduje problemy z naszą potencją. A dodatkowo właśnie w przypadku wierzbownicy pojawia się często problem z erekcją. Więc jest to dość ciekawe podejście do sprawy. Z drugiej strony to też nie jest tak, że picie czy łykanie wierzbownicy na pewno spowodują problemy z libido. Znowu, jak w przypadku większości preparatów zależne jest to od indywidualnego przypadku. Kończąc temat wierzbownicy. No nie mogę do końca się zdecydować, czy polecać Wam ją jako skuteczny środek na wstrzymanie łysienia. Bez wątpienia jeśli poszukujecie własnej kuracji, jest to roślina warta rozważenia.