Leczenia łysiny ciepłem?

Pierwsze skojarzenie w przypadku leczenia łysiny ciepłem, to owijanie głowy ręcznikiem i czekanie na cud. I taka też była moja pierwsza wizja z tym związana. Jednak po głębszym zapoznaniu się z tematem, wynika co nieco inny obraz takiej formy walki z wypadającymi włosami.

Na samym początku, trzeba zaznaczyć, że jest to sposób nowy, wciąż weryfikowany. Jako pierwszy podał go angielski lekarz, doktor Nullia. Oparł on swoją tezę o stwierdzenie, że w ciepłych miejscach włosy rosną szybciej. Ciepłe nie ze względu na ogrzewanie ich gorącymi kompresami (choć w pewien sposób wywołują podobny efekt), tylko ze względu na lepsze ich ukrwienie. Wysoka temperatura, która dzięki tej metodzie jest wytwarzane, ma powiększać naczynia krwionośne, a to z kolei ma wpływać na szybszy wzrost włosa i jego ogólną kondycję. Istotą metody jest wytwarzanie pewnej energii elektrycznej, która to powoduje rozszerzanie tych naczyń.

Wspominany doktor przeprowadzał badania nad swoją metodą i chwali się ponad 80% skutecznością. Zauważyć jednak trzeba, że swoje doświadczenia przeprowadzał w  krajach z ponad przeciętną dodatnią temperaturą. To zresztą jest języczkiem uwagi w jego metodzie. Opiera się ona stwierdzeniu, że ludzie mieszkający w ciepłych miejscach świata, mają więcej mocnych włosów.

Sama kuracja ma ponoć efekty właśnie takie, że włosy które odrastają stają się mocne i bardziej „trwałe”. Sama kuracja ma być dość intensywna, bo powtarzać ją trzeba do trzech razy w ciągu tygodnia. Stopniowo zmniejsza się ilość zabiegów. Według doktora Nullia po trzech miesiącach ich stosowania, pojawią się pierwsze efekty.

Badania jednak na metodą leczenia łysiny ciepłem są wciąż na etapie udowadniania tejże. Natomiast już wiadomo, że jest to rozwiązanie dla osób, których wypadanie włosów powiązane jest właśnie  ze słabym krążeniem krwi. Przedstawiłem więc ją raczej jako ciekawostkę, ale z uwagą będę śledził postępy w jej badaniu, aby je Wam pokazać.

Dodaj odpowiedź