Archiwum kategorii ‘Jak leczyć łysienie?’

Czy stosowanie flutamidu w walce z łysieniem to dobry pomysł?

sobota, 10 Lipiec 2010

Walkę z łysieniem można prowadzić preparatami zewnętrznie, albo stosując je wewnętrznie. Taki to podział dzisiaj postanowiłem Wam przedstawić z racji tematu, który dzisiaj podejmę. Preparaty stosowane wewnętrznie to chociażby wszelkie rodzaju kapsułki zazwyczaj są one zestawem witamin i składników mineralnych odżywiających włosów. Oczywiście są też preparaty przyjmowane doustnie, które mają w swoim składzie najpopularniejsze związki przeznaczone do walki z łysieniem. Chociażby finasteryd – chociaż w tym przypadku warto wiedzieć, że praktycznie rzecz biorąc to akurat ten związek początkowo był stosowany w leczeniu innego schorzenia. Problem polega na tym, że spora liczba mężczyzn jest na finasteryd uczulona i występuje u nich dość szybko negatywne skutki uboczne łącznie z obniżeniem libido. Nie każdy więc może tego związku używać. I tutaj na scenę wchodzi bohater dzisiejszego wpisu  – Flutamid.

Zacznę od tego, że pod tą nazwą kryje się konkretny preparat, natomiast jest to po prostu nazwa organicznego związku chemicznego,  który to stosowany jest w leczeniu raka gruczołu krokowego. Ma on też silne działanie antyandrogenne  i ta cecha interesuje nas właśnie najbardziej. Generalnie są to zazwyczaj preparaty ostatniej szansy dla osób z problemem raka prostaty. Powoduje on całkowite wyłączenie receptorów androgenowych również przy mieszkach włosowych. Co to daje? Najpierw musimy zdać sobie sprawę czym jest łysienie typu męskiego. Polega ono na tym, że produkt końcowy przemiany testosteronu, nazywany DHT powoduje znaczne osłabienie kondycji włosów. Powoduje na początku zmniejszenie objętości naszej fryzury potem włosy wypadają ( poczynając zazwyczaj od płata czołowego). Teoretycznie jest to sytuacja normalna, bo nasze mieszki produkują włosy które rosną, a potem wypadają i cykl zaczyna się od początku. Problem w wypadku łysienia androgenowego polega na tym,  że mieszki pozostają w uśpieniu i nie produkują nowych włosów. Powodem tego jest wspominany DHT. Teraz wracając do działania flutamidu, który w dużym skrócie całkowicie blokuje przemianę testosteronu, a w skrajnych przypadkach nawet jego produkcję w naszym organizmie. To powoduje możliwość pojawienia się skutków ubocznych o których za chwilę.

Jak już wspominałem preparaty z flutamidem stosowano na początku w leczeniu raka gruczołu krokowego. Jednak przeprowadzane całkiem niedawno badania pokazały, że można go stosować w walce ze schorzeniami i problemami które wynikają z nadmiernej aktywności androgenów: łysienie, trądzik czy hirsutyzmu (nadmiernie występujące owłosienie). Preparaty z  flutamidem powinno się stosować w dawce dziennej nie przekraczającej  750mg dziennie. Przy zachowaniu tej zasady powinniśmy ustrzec się przed pojawieniem się skutków ubocznych. A tych niestety preparaty z flutamidem mają parę. Głównym i najczęściej się pojawiającym obniżenie się libido. Ma to związek – co oczywiste – ze sposobem w jaki działa flutamid. Oprócz tego niestety zbyt długie zażywanie preparatów z tym związkiem może źle wpływać na naszą wątrobę. Mogą też pojawiać się biegunki

Większość mężczyzn którzy stosują, bądź stosowali preparaty z flutamidem wypowiada się bardzo pozytywnie.  Przede wszystkim najlepiej stosować je zewnętrznie. Mowa po prostu o wcieraniu w miejsca łysiejące, bądź pozbawione całkowicie włosów. Oczywiście flutamid i tak dostanie się do naszego krwioobiegu, ale na pewno obniżymy w taki sposób możliwość pojawienia się skutków ubocznych. Natomiast pozytywne efekty mogą się pojawić dość szybko. Warto jednak wiedzieć, że im dłużej go stosujemy tym liczba odrostów się znacznie zmniejsza. Do tego najlepiej stosować go w połączeniu z innymi produktami. Flutamid stosujemy jako bloker tworzenia się DHT, a dajmy  na to preparaty z witaminami, czy wyciągami z roślin na wzrost włosów. Mieszanie go z produktami na przykład z minoxidilem nie jest dobrym pomysłem. Nie przyśpieszy pożądanych efektów, a może nam zaszkodzić. I na koniec powiem tylko tyle, że warto uważać z preparatami zawierającymi flutamid i jeśli nie jesteśmy przekonani do niego, lepiej go nie używać.

A może zagęszczać włosy?

środa, 30 Czerwiec 2010

Dzisiaj postanowiłem poruszyć temat, który często jest wyśmiewany, bądź pokazywany w krzywym zwierciadle w przypadku ludzi walczących z problemem łysienia. Chodzi o sposoby i   preparaty zagęszczające włosy. Trzeba uczciwie oddać, że pierwsze produkty  tego typu charakteryzowało raczej słabe działanie, do tego „dodatkowe włosy” wyglądały tak sztucznie, ze wyraźnie oddzielały się od tych prawdziwych. Przez to z kolei efekty które mieliśmy uzyskać były zbyt nienaturalne. Ogrom takich produktów i ich popularność szczególnie w USA był częstym tematem dowcipów. Obecnie preparaty tego typu są już obecne i w Polsce. Zmieniła się jednak przede wszystkim technologia w nich wykorzystana, a także efekty. No bez wątpienia jest to jedno z możliwych rozwiązań dla osób w przypadku których nie działają  inne metody czy środki. Z drugiej strony nie stać ich na przykład na przeszczep włosów, albo go po prostu nie chcą.  Również niechirurgiczne metody zagęszczania włosów są coraz nowocześniejsze i dają bliższe naturalnym efekty. I Są już dostępne także w polskich salonach kosmetycznych i klinikach. Zacznę od preparatów zagęszczających włosy.

Jednym z takich produktów dostępnych w Polsce jest preparat określany skrótem HSR. Dostępny jest on w postaci tubki w której to znajdują się specjalnie naelektryzowane włókna. One to są odpowiedzialne za optyczne zagęszczenie naszych przerzedzonych włosów. Inna sprawa, że efekt jest dość naturalny, a wynika to między innymi z tego, że te sztuczne – tak to nazwę – włosy przyczepiają się do naszych włosów. Włókna te są zbudowane z keratyny, czyli zasadniczo z tego samego składnika co nasze naturalne włosy. Preparatem posypuje się miejsca przerzedzone i wczesuje się w nasze włosy. Daje to właśnie natychmiastowy efekt pogrubienia i bardziej bujnej fryzury. Oczywiście trzeba sobie zdać sprawę z tego, że taki preparat jest zmywalny (w momencie kąpieli, czy brania prysznica), natomiast wydajność jednej takiej tubki wylicza się na około 4 miesiące stosowania. Co ciekawe tego typu sztuczne włosy są odporne na wiatr, a nawet deszcz, a we wcześniejszych produktach tego typu był problemem nie do przeskoczenia.  Można również całkiem swobodnie uprawiać sport, czy większy wysiłek fizyczny. Preparat HSR dostępny jest w 8 barwach. Od siwego do czarnego. Najbardziej uniwersalnym kolorem jest blond, który wykorzystać może właściwie każda osoba mająca jasne włosy. Co ciekawe w tym produkcie można mieszać kolory. Kolejnym preparatem którym można zagęszczać swoje włosy jest Toppik. Działa on też natychmiastowo. Mniej więcej po 30 sekundach od użycia, nasza fryzura staje się optycznie bujniejsza. Technologia którą zastosowano w tym preparacie jest bardzo podobna do tej z produktu HSR. Mowa o mikrówłóknach, które i w tym wypadku są zbudowane z keratyny. I właściwie w przypadku preparatu Toppik mógłbym przepisać ogólną charakterystykę z preparatu HSR. Ta sama metoda, ta sama liczba kolorów i ta sama odporność na warunki atmosferyczne.

Istnieje też inny sposób na zagęszczanie włosów. Chyba jeszcze bardziej „kontrowersyjny” niż opisywane wyżej preparaty. Mowa o specjalnych zabiegach,  które dodają nam nowe, ale sztuczne włosy. Zabiegi taki wykonywane są obecnie w wielu klinikach, czy nawet w bardziej znanych sieciach salonów kosmetycznych. Trzeba uczciwie powiedzieć, że włosy które nam są „doczepiane” są jednak sztucznymi, natomiast w dotyku przypominają  nasze naturalne. Co ciekawe najczęściej na taką formę dodatkowych włosów decydują się kobiety i to wcale nie łysiejące, czy posiadające przerzedzające się włosy. Po prostu jak wiadomo kobiety wolą mieć bujne fryzury, a taka metoda to im daje. Owszem panowie też korzystają z takiej opcji, ale są w mniejszości. Najczęściej w salonach kosmetycznych to doczepianie jest oparte na prostych sposobach. Zgrzewaniu włosów sztucznych z naturalnymi, ewentualnie ich doklejanie. Zasadniczo od sposobu ich przyczepiania zależy ich wytrzymałość. W klinikach z kolei stosuję się nieco inną metodę. Sztuczne włosy umieszczone są na specjalnych kawałkach cienkiej i przezroczystej materii, która przypomina naszą skórę głowy. Zresztą w taki sposób jak nasza naturalna , ta sztuczna oddycha. Stąd też niestraszny jest jej pot, czy łój. Całość daje wrażenie, że po prostu mamy więcej naturalnych włosów na głowie.
I w tym ostatnim przypadku również nie będziemy mieli problemu jeśli prowadzimy aktywny tryb życia. Włosy na mikroskórze nie będą nam w żaden sposób odpadać, czy przeszkadzać, bądź zachowywać się nie naturalnie.

Preparaty Sigma Skin na łysienie androgenowe

niedziela, 20 Czerwiec 2010

Walka z łysieniem androgenowym jest ciężkim i długotrwałym procesem – o tym nie trzeba przekonywać nikogo. Inna sprawa, że wybór preparatów na wypadające włosy też jest całkiem spory i często trudno zdecydować się na ten jeden. A z drugiej strony czy  lepiej  wybrać taki, który   samodzielnie walczy z problemem łysienia, czy może jednak kilka preparatów tworzących kurację.  Dzisiaj przedstawię Wam tę drugą możliwość, która ukrywa się pod nazwą Sigma Skin.

Cała kuracja proponowana przez Sigma Skin opiera się na trzech krokach, a dokładniej trzech produktach, które można powiedzieć, że wzajemnie się uzupełniają. Dobrze jednak by było rozpocząć stosowanie pierwszego produktu nieco wcześniej niż pozostałych. Można powiedzieć w ramach przygotowania do właściwiej części kuracji. A więc pierwszym preparatem z trzystopniowej kuracji jest szampon do włosów o nazwie Hair Growth Stimulating.

Jest to preparat którego zadaniem jest przygotowanie naszej skóry  głowy na działanie minoxidilu, który to dostępny jest w drugim produkcie Sigma Skin. Stąd też propozycja, aby stosować szampon sam chwilę dłużej, tydzień, albo dwa. Potem kiedy nasza skóra głowy się już przyzwyczai, zasadniczo wszystkie trzy produkty można stosować po sobie. Co do składu szamponu, opiera się on o właściwie o biotynę, polifenol z jabłek i retinol. To właśnie ten ostatni składnik pozwala naszej skórze przyswajać minoxidil. Jest to po prostu czysta postać witaminy A, która ma też zwiększać odporność skóry na wszelkiego rodzaju blizny i znamiona. Biotyna zawarta w szamponie ma regulować wydzielanie łoju, a jego nadmiar jest częstym problemem występującym przy łysieniu. Dodatkowo chodzi też o pewnego rodzaju oczyszczenie skóry głowy. Ostatni z trzech głównym składników szamponu, czyli polifenol ma działanie podobne do biotyny. Chroni przed atakami na skórę głowy (grzybicznymi i alergicznymi). Preparat oprócz tego wstępnego przygotowania na minoxidil ma też wzmacniać włosy, tak by zmniejszyć widocznie ilość wypadających. Jednocześnie ma też on stymulować je do wzrostu.

Na temat minoxidilu napisano już mnóstwo artykułów. Sam zresztą i tutaj pozwoliłem sobie swojego czasu opisać ten związek. Dlatego dzisiaj tylko w kwestii przypomnienia nadmienię, że jest to jeden ze skuteczniejszych składników wykorzystywanych w walce z łysieniem androgenowym. W przypadku Sigma Skin dostępny jest pod postacią spray’u. Znacznie ułatwia to aplikowanie preparatu. Minoxidil jako aktywny składnik tego preparatu ma za zadanie powstrzymać łysienie – to oczywiste. Poza tym jego zadaniem jest wydłużenie fazy wzrostu włosa, Przy łysieniu często występuje problem, że włosy zbyt szybko przechodzą w ostatnią telogenową fazę, wtedy to właśnie wypadają. Spray Sigma Skin ma temu zapobiegać. I ostatnim zadaniem tego preparatu jest maksymalnie możliwe pogrubienie włosa, tak by stały się na powrót silne i mocne. Dodam, że produkt ten jest przeznaczony tylko i wyłącznie dla mężczyzn. Zresztą pozostałe dwa też. Po pierwsze kobiety rzadko dotyka łysienie androgenowe, po drugie nie powinny jednak stosować minoxidilu, gdyż może im zaszkodzić. Zresztą mężczyźni też powinni uważać z tym związkiem i przy pojawieniu się problemów odstawić preparat i zgłosić się do lekarza.

Ostatnim produktem z trzystopniowej kuracji Sigma Skin jest odżywka, która ma uzupełniać braki we włosach no i oczywiście odżywiać je. W składzie znajdziecie między innymi znajomy polilfenol z jabłek (który jest uznawany za duże odkrycie w kwestii walki z łysieniem), ale także kofeinę która  stosowana jest często na problem wypadających włosów. Przede wszystkim polifenol jest blokerem DHT, który to jak wiadomo jest głównym czynnikiem powodującym łysienia androgenowe. Oprócz tego odżywka ta ma „zatrzymywać” keratynę – budulec naszych włosów. Oczywiście sama odżywka Wam nie pomoże odzyskać bujnej fryzury. Dlatego Sigma Skin zaproponował całą kurację.

Nie są to co prawda preparaty tanie, ale z drugiej strony jeśli zależy nam na bujnej fryzurze to może warto zaryzykować. Zresztą w ogóle produkty do walki z łysieniem do najtańszych nie należą. Ważne jednak, żeby były skuteczne.

Polifenole w walce z łysieniem

sobota, 19 Czerwiec 2010

Łysienie to temat, który w ciągu ostatnich lat zyskał nowe oblicza i wciąż poszukuje się cudownego leku na ten problem. Naukowcy i specjaliści wciąż zaskakują nas nowymi sposobami, metodami i związkami, które można wykorzystać do walki z wypadaniem włosów. Tak było na przykład z minoxidilem, który pierwotnie wykorzystywany był do leczenie czego innego. Tak samo też było z finasterydem używanym do leczenia prostaty. Jednym z najnowszych odkryć w dziedzinie leczenia łysienia jest wykorzystywanie do tego polifenoli. Zwolennników tych związków jest w sumie tyle sam co i przeciwników. I obie strony starają się udowodnić swoje racje.

Ogólnie rzecz biorąc polifenole są to organiczne związki chemiczne. Charakteryzuje je między innymi dobra rozpuszczalność. W stanie naturalnym występują w roślinach. Większość z nich ma bardzo silne działanie przeciwutleniające i zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób układu krwionośnego i serca. Dodam, kończąc już tę lekcję chemii, że najlepiej poznaną grupą polifenoli są flawonidy wykorzystywane zresztą w preparatach na wypadanie włosów, ale do tego jeszcze dojdziemy.

Ostatnio przez internet przetoczyła się  rozmowa na temat tego czy polifenol zawarty w jabłkach pomaga w walce z łysieniem. Oczywiście nie mówimy tutaj o jedzeniu tego owocu, bo to niestety tak nie zadziała. Ilość tego polifenolu zawarta w jabłkach jest zbyt mała. Natomiast wykorzystuje się ekstrakty z jabłek w walce z wypadającymi włosami. Polifenol zawiera się głównie w skórce owocu i zaraz pod nią. Oczywiście można jeść te jabłka, bo to jednak owoc i witaminy w nim zawarte przydadzą się naszemu organizmowi, ale nie ma się co nastawiać na to, że dzięki jedzeniu jabłek zatrzymamy łysienie. Inna sprawa jest jak już powiedziałem w kwestii wykorzystywanie ekstraktów z polifenoli zawartych w tym owocu.

Jednym ze sztandarowych produktów w których znajduje się polifenol z jabłek jest preparat o nazwie NR-08. Owszem faktem jest, że w produkcie tym z łysieniem androgenowym ma walczyć minoxidil. Natomiast też nie jest tak , że jest on jedynym składnikiem. Producenci tego produktu szczycą się właśnie wykorzystaniem polifenolu z jabłek,  który chroni włosy w przedniej części głowy. Dodatkowo przywoływane są badania przeprowadzone w Japonii, które potwierdzić miały skuteczność tego składnika w ponownym odrastaniu włosów. Oczywiście przez odpowiednie wzmocnienie tego polifenolu. W wypadku preparatu NR-08 określane są one mianem akceleratorów.

Wróćmy teraz do flawonidów o których wspomniałem na początku. Te najbardziej rozpoznane polifenole są stosowane głównie przy leczeniu łysienia plackowatego jako doskonałe aktywne substancje odżywcze. Do tego ich główną zaletą jest wzmocnienie naczyń krwionośnych. To z kolei jak wiadomo poprawia krążenie i dostarczanie substancji odżywczych do włosów. Tu z kolei na myśl nasuwa mi się produkt zwany HLC (Hair Loss Cream). Ten to krem wykorzystuje właśnie te związki. W jego przypadku ich działanie opiera się na wzmacnianiu wspominanych naczyń krwionośnych. Jednocześnie pośrednio flawonidy zajmują się transportem ważnych substancji zawartych w tym preparacie. Skutkiem czego ma być wzmocnienie włosów i zapobieganie ich wypadaniu.

I tak  na koniec przypomniała mi się jeszcze jedna metoda przy której wykorzystywane są polifenole właśnie z ekstraktu z jabłek. Mowa o mezoterapii. Stosowana jest ona nie tylko w leczeniu łysienia, ale nas tutaj interesuje właśnie ta kwestia. W największym skrócie metoda ta polega na wprowadzania w owłosioną skórę kompleks wyciągów z roślin w których zawarte są witaminy i minerały. Jednym właśnie z wyciągów jest ekstrakt z jabłek z polifenolami. Samą metodę stosuje się najpierw przez okres 2 miesięcy raz na dwa tygodnie. Wtedy to można powiedzieć, że wspominany kompleks witamin ma „uderzyć” w nasze włosy. Potem przez następne mniej więcej pół roku zabieg wykonuje się raz na miesiąc. I jest to faza pielęgnacyjna.

I to tyle na dzisiaj, jeśli jednak ktoś z Was zna jeszcze jakieś sposoby wykorzystywanie polifenoli w walce z wypadaniem włosów, to ja chętnie poczytam i ewentualnie opiszę.

Wierzbownica a problem łysienia

czwartek, 17 Czerwiec 2010

Dzisiaj będzie nieco egzotycznie pewnie dla niektórych. Wiadomo, że na wypadanie włosów czy później łysienie,często stosuje się te same preparaty, czy składniki. Zazwyczaj powtarza się minoxidil, finasteryd, a z bardziej naturalnych : skrzyp i pokrzywa. Oczywiście jest też cała masa ziół i roślin o których z braku miejsca tutaj nie wspomnę. Chciałem dzisiaj zająć się jedną, która sama w sobie może na łysienie nie pomoże, ale jest stosowana w kuracjach łączących parę sposobów na powstrzymanie tego problemu. Mowa o wierzbownicy, która nie jest zbyt znanym blokerem DHT. Zacznijmy jednak od początku

Wierzbownica drobnokwiatowa (jest jeszcze odmiana górska) jest to roślina wieloletnia, która osiąga około 60 cm wysokości. Rośnie w Polsce na terenach mokrych w okresie od lipca do sierpnia. I tak po prawdzie mimo tego, że nie ma dowodów na jej skuteczność to ilość chorób i schorzeń na które się ją stosuje zaskakuje. Przede wszystkim wyciąg z wierzbownicy ma mieć działanie antybakteryjne. Do tego działa odtruwająco, przeciwzapalnie. Ponoć również uspokajająco i przeciwbólowo. No już po tym pobieżnym wymienieniu możliwego działania widać,że jest to dość „kompleksowa” roślina. A jeśli chodzi o wskazanie co do konkretnych chorób. To właściwie wymienię tylko te najbardziej znane. Wszelkiego rodzaju choroby skórne (łuszczyca, trądzik, łupież), także problemy z układem moczowym, problemy z prostatą ale i trudno gojące się rany. No i na koniec, to co nas interesuje tutaj najbardziej, czy walka z łysieniem androgenowym.

Tak jak już wspomniałem na początku wyciąg z wierzbownicy jest uznawany za bloker DHT. Ten jak wiadomo enzym, jest odpowiedzialny między innymi za zwiększoną liczbę wypadających włosów i w konsekwencji do łysienia androgenowego. Dodatkowo wyciąg z wierzbownicy wpływa na zmniejszenie się wydzielania łoju, co też ma niebagatelne znaczenie przy walce z wypadającymi włosami. Kupić ją można w sklepach zielarskich(najczęściej, albo aptekach. Raczej szukałbym po aptekach internetowych, bo z doświadczenia wiem,że w tym zwykłych bardzo rzadko występuje i to też w większych miastach. Jeśli już jest sprzedawana to w postaci liczby do parzenia, ewentualnie w torebkach. Spotkałem się też kiedyś z wierzbownicą w kapsułkach do łykania.

Natomiast jak już wspomniałem na początku samo picie, czy łykanie wierzbownicy nie pomoże Wam jednak w zatrzymaniu łysienia i odwrócenia jego efektów. Krótko mówiąc nie wyrosną Wam od niej nowe włosy. Trzeba pamiętać, że jest ona tylko blokerem DHT. Może być więc tylko jednym z elementów kuracji na łysienie androgenowego. Często więc łączy się go z loxonem. Preparatem, którego zadaniem jest pobudzenie włosów do wzrostu. Czyli jest to dość logiczne połączenie. Kwestią do dyskusji jest wybór konkretnych dawek. Są tacy, którzy proponują picie wierzbownicy dwa razy dziennie i stosowanie loxonu według konkretnych dawek podanych w ulotce. Są również opinie, że można zwiększyć dawkę wierzbownicy jako blokera DHT.

Równie dobrze, można zastąpić picie wierzbownicy, wspominanymi wcześniej kapsułkami. Tutaj dawka powinna się ograniczać do 3 tabletek dziennie i np. 10 psiknięć (rano i wieczorem) Loxonem na miejsca łyse, bądź łysiejące. Oczywiście nie jest to jedyna możliwość łączenia wierzbownicy z innymi preparatami. I widywałem naprawdę różne połączenia. Natomiast zaskoczyło mnie tylko jedno. Ostatnio widziałem kurację w której zastosowano wierzbownicę ( jako herbatę ) i preparat oparty na finasterydzie. Dlaczego mnie to dziwi? Cóż, mówi się, że używanie samego finasterydu powoduje problemy z naszą potencją. A dodatkowo właśnie w przypadku wierzbownicy pojawia się często problem z erekcją. Więc jest to dość ciekawe podejście do sprawy. Z drugiej strony to też nie jest tak, że picie czy łykanie wierzbownicy na pewno spowodują problemy z libido. Znowu, jak w przypadku większości preparatów zależne jest to od indywidualnego przypadku. Kończąc temat wierzbownicy. No nie mogę do końca się zdecydować, czy polecać Wam ją jako skuteczny środek na wstrzymanie łysienia. Bez wątpienia jeśli poszukujecie własnej kuracji, jest to roślina warta rozważenia.

Mezoterapia a łysienie

czwartek, 20 Maj 2010

Mezoterapia jest to metoda, która od lat istnieje w medycynie. Jest ona wykorzystywana w leczeniu różnych chorób skórnych. Pomaga również w problemach z włosami. Ale o tym potem. Najpierw pokrótce przedstawię sama metodę.

Polega ona tak z grubsza biorąc na wstrzykiwaniu bezpośrednio w dotknięte chorobą miejsca skóry substancji, które mają je wyleczyć. Metoda została opracowana ponad 40 lat temu, można więc założyć, że jest ona dość dokładnie poznana. Na początku sposób ten stosowany miał być do leczenia migreny, czy chorób neurologicznych. Idea leczenia rozszerzała się  ciągu tych czterech dziesięcioleci, obejmując także problemy z wypadaniem włosów. Sam zastrzyk powoduje pobudzenie tak zwanego mikro krążenia w komórkach. To z kolei zwiększa metabolizm komórek tłuszczowych. Przekłada się to na szybszą odnowę na skórze w miejscach dotkniętych danym schorzeniem. Jeśli chodzi o zalety mezoterapii to najczęściej wymieniane są to jest to metoda naturalne i nie chirurgiczna. Roztwory preparatów leczniczych które są podawane są łatwo przyswajane przez komórki, oraz przyśpieszają krążenie krwi. Do tego jest to metoda długotrwała. Za jej pomocą koryguje się na przykład zmarszczki. Teraz czas na problem, który interesuje nas najbardziej.

Jakie rodzaje łysienia można leczyć mezoterapią? Właściwie wszystkie. Wynika to z tego, że używa się do wstrzykiwania preparatów zawierających typowe składniki do walki z wypadającymi włosami. Mamy więc na przykład wykorzystywany minoxidil. Właściwie wszystkie preparaty których używa się w mezoterapiii do leczenia łysienia zawierają witaminę B, cynk, a także istotne aminokwasy. Ta metoda wskazana jest więc przy problemach z łysieniem androgenowym, ale także plackowatym. Do tego jeśli wasze włosy są słabe i nie odżywione to również dobra metoda. Ten ostatni problem jest jak wiadomo związany ze złą dietą i stresem.

Sama metoda mezoterapii jak już wspominałem opiera się na nakłuwaniu danego miejsca igła. Nie inaczej jest w przypadku problemów z wypadającymi włosami. Odpowiednie roztwory preparatów są wprowadzone do skóry głowy poprzez cienkie igły w konkretnych miejscach i równych odległościach od siebie. Nie jest przy tym zabiegu stosowane znieczulenie, ale nie jest też ono zbyt bolesne. Ewentualnie po samej mezoterapii może wystąpić zaczerwienie i opuchnięcie, ale ono szybko mija. Zazwyczaj indywidualne przypadki wymagają od 2 do 3 zabiegów i po takiej liczbie widać już efekty. Inna sprawa, że  A sam proces trwa około 30 minut i jednym zaleceniem jest nie mycie głowy zaraz po nim. Inna sprawa, że mezoterapię często trzeba prowadzić przez około miesiąc czas raz na 10 dni. Potem można też proces powtarzać dla podtrzymania efektu i zapobiegnięciu ewentualnym nawrotom problemu łysienia. Nie jest to metoda tania o tym niestety trzeba powiedzieć. Cena jednego zabiegu waha się od 300 do 700 złotych. Także sami widzicie, jaki jest rozstrzał. Ważne jest to, że jeżeli macie problem z cukrzycą to w żadnym wypadku mezoterapia nie jest dla Was przeznaczona.

I na koniec jeszcze parę słów o tym co można leczyć mezoterapią. Oprócz problemów z włosów są tez zabiegi na cellulit, czy na odmładzanie skóry. W sumie przeciwwskazań co do stosowania mezoterapii za dużych nie ma. Poza wspominanymi problemami z cukrzycą jest to też alergia. Standardowo jak przy wszystkich zabiegach należy wystrzegać się stosowania mezoterapii w przypadku ciąży i okresu karmienia piersią. Także osoby które mają nowotwór, albo stosują leki przeciwkrzepliwe nie powinny poddawać się mezoterapii.  A już tak zupełnie na koniec ciekawostka dla pań. Warto zainteresować się tak zwanym mezoliftem. Jest to po prostu koktajl odmładzający i odżywiający skórę. Oczywiście wstrzykiwany jest w skórę. Generalnie działa on nawilżająco i silnie regeneruje zwiotczała skórę. Poprawia w ten sposób jej elastyczność i jędrność. Efekty ponoć widoczne są już po pierwszym zabiegu.

Chińskie zioła na łysienie

poniedziałek, 17 Maj 2010

Kiedy słyszymy, że zioła mają pomóc nam na jakiś zdrowotny problem, reakcje są zazwyczaj dwie. Jedni wręcz są orędownikami takich sposobów często nawet najmniejsze zmiany w organizmie po stosowaniu kuracji ziołowej uznają za wielki sukces. Z drugiej strony ten radykalnej barykady stoją Ci, którzy najchętniej spalili by wszystkich zielarzy na naukowym stosie. No, może nieco przejaskrawiam. Jednak oddaje to mniej więcej klimat wokół naturalnych metodach leczenia, także łysienia, przy użyciu ziół. A co powiecie na chińskie zioła na łysienie? Spróbujmy się więc im obiektywnie przyjrzeć.

Zacznijmy od tego, że chińska medycyna naturalna ma dość bogate tradycje i tego nie zabiorą jej nawet przeciwnicy. Kolejna sprawa jest taka, że wciąż te nazwijmy to domowe sposoby proponowane przez chińskich zielarzy stanowią dla nas egzotykę. Z jednej więc strony są czymś tajemniczym, być może nawet niebezpiecznym. Z drugiej strony stanowią dość łakomy kąsek dla wszelkich firm farmaceutycznych. Jest to rejon świata wciąż nie do końca poznany pod względem roślinności. Zresztą rejon, przynajmniej w pewnej części, nieskażony, a więc rośliny zachowują wciąż swoje pierwotne działanie. Wystarczy nieco uważniej przyjrzeć się rynkowi kosmetycznemu, by zauważyć pewien trend stosowania wyciągów z roślin i ziół, które rosną tylko na terenie Chin. Nie inaczej jest w przypadku preparatów na wypadanie włosów.

Teoretycy chińskiej medycyny problem z włosami traktują jako zaburzenie dość delikatnej materii jaką jest równowaga w organizmie. Polecają więc wyciągi z roślin,  które mogą przywrócić prawidłowy stan pierwiastków i minerałów w ciele człowieka. Ale to oczywiście nie wszystko. Istnieją też rośliny, które mają na przykład stymulować wzrost włosów. Jedną z takich jest Eclipta. Co ciekawe jest to roślina, która stosowane jest dość często w Indiach. Ekstrakt z niej ma powodować odrastanie włosów, wzmacnianie ich , a także widoczne przyciemnienie koloru. Tak przy okazji powie, że tę roślinę stosuje się także przy okazji problemów z wątrobą. Istnieje też roślina o nazwie Ligustr (pewne jej odmiany są hodowane również w Polsce) z której wyciąg pomaga na odżywianie włosów.

Wspomnieć też należy już o roślinie, która ma bardziej swojską nazwę, czyli o wilczych jagodach. Działanie na włosy jest podobne do dwóch powyżej opisanych roślin. Wiciokrzew występuje właściwie na całej półkuli północnej i jest stosowany jako roślina ozdobna ( jest to tak zwane pnącze). Przyznam szczerze zdziwiłem się kiedy przeczytałem, że stosuje się wyciąg z niej na walkę z wypadaniem włosów. Wiem natomiast, że pomaga w sytuacjach stresowych, więc poniekąd można uznać uspokojenie organizmu za jedną z dróg do zmniejszenia ilości wypadających włosów (wszak jak wiadomo stres działa na nasze włosy). Ale co do kolejnej rośliny, to już jestem pewien, że stosuje się ją w walce z łysieniem. Mowa o Żeń-Szeniu. Bez wątpienia zrobił on zawrotną karierę w medycynie. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że to od tej rośliny zaczął się boom na chińskie metody naturalne walki z różnymi przypadłościami. Ilość schorzeń, które możemy nią leczyć robi naprawdę duże wrażenie. Zresztą podobnie jak preparaty, które w swoim składzie Żeń- Szeń posiadają. Jeśli chodzi o problem, który na tym blogu nas najbardziej interesuje, roślina ta ma głównie działanie odżywcze, ale też wzmacnia krążenie krwi. Ta druga sprawa, ma niebagatelne znaczenie, pozwala po prostu dostarczać szybciej do skóry głowy ważne składniki, potrzebne naszym włosom. I tak już na koniec tego wpisu chciałem wspomnieć jeszcze o roślinie o nazwie Rdest. Chińczycy często stosują ją jako składnik preparatów zapewniających skórze długowieczność, a ponoć pomaga też na włosy.

Jak sami widzicie jest to trochę tych roślin mniej lub bardziej znanych, które mogą pomóc na łysienie. Natomiast najlepiej popytać specjalistów czy w naszym konkretnym przypadku coś pomogą. Oczywiście wymieniłem tylko te najbardziej znane. Dość powiedzieć, że w jednej z ksiąg z końca 16 wieku opisujących chińskie zioła, podano aż 160 gatunków roślin, które działają bezpośrednio pielęgnację i odżywianie tak skóry, jak i włosów. Przyznacie robi to wrażenie.

Preparaty na porost włosów

poniedziałek, 10 Maj 2010

Dzisiaj zajmę się drugim etapem związanym z walką z wypadaniem włosów. Pierwszy z nich to oczywiście nadmierne wypadanie włosów (w tym momencie mniejsza już o przyczyny), które pojawia się do problemu łysienia. Rzecz jasna istnieją preparaty przeznaczone do powstrzymywania tego procesu, również cała masa domowych sposobów. Jak napisałem zajmę się dzisiaj drugim etapem walki z wypadaniem włosów. Spróbujmy się razem zastanowić jak pobudzić ponowny wzrost owłosienia.

Producenci preparatów na łysienie już dawno zauważyli, że najlepiej stworzyć produkt, którego zadaniem jest nie tylko powstrzymywanie wypadania włosów, ale również pobudzanie mieszków włosów, aby w miejscach łysych te włosy odrastały. Dlatego też istnieją preparaty, które po prostu proponują kompleksową walkę z łysieniem. Inna sprawa, że to procentowa skuteczność danego preparatu w kwestii powstrzymywania wypadania włosów, zazwyczaj nijak ma się do analogicznej wielkości przy odrastaniu włosów. Mówiąc po ludzku istnieje dużo mniejsza szansa na to, że włosy przy używaniu danego preparatu zaczną nam odrastać. Tak na przykład jest z najpopularniejszymi obecnie na świecie produktami z minoxidilem. Teoretycznie przeznaczone są one do obu faz walki z wypadaniem włosów. Bez wątpienia są najbardziej skuteczne na łysienie androgenowe i dość skutecznie je powstrzymują. Samo odrastanie włosów jest już zależne od naszych indywidualnych cech. Można temu pomóc stosując nieco domowej kuchni, ale o tym potem. Pewnym problemem z minoxidilem jest to, że jeśli  włosy nam zaczną odrastać to kuracji przerwać nie możemy z racji tego, że proces ich wypadania może powrócić. Nie zawsze, ale jednak istnieje takie ryzyko.

Minoxidil to oczywiście nie jedyny składnik preparatów, których zadaniem jest pobudzenie włosów do wzrostu. Drugim równie często stosowanym jest finasteryd. Dość istotne jest, że o ile preparaty z tym pierwszym składnikiem mogą stosować również kobiety, o tyle tego drugiego muszą się wystrzegać. Wynika to główne z tego, że sam finasteryd przeznaczony jest do leczenia… prostaty. Jednak od pewnego czasu jest on też stosowany w walce z wypadaniem włosów. Jednocześnie ma też działania pobudzające mieszki włosowe do produkcji włosów. Generalnie działa on na podobnej zasadzie do Minoxidilu, czyli na powstrzymywaniu DHT, które to odpowiedzialne jest za wypadanie włosów. Oczywiście cały czas mowa o łysienie androgenowym.

Wrócę teraz do wspominanych na początku domowych metod na porost włosów. Prawda jest taka, że  w przypadku łysienia androgenowego ciężko takimi sposobami przywrócić życie mieszkom włosowym. Natomiast jeśli dotyka nas inny typ wypadania włosów domowe sposoby mają większą rację bytu. Poza maseczkami, czy wszelkiego rodzaju płukankami warto zwrócić uwagę na to co jemy. Nawet łykanie preparatów w których składzie znajduje się zbiór witamin i mikroelementów może wydatnie wzmocnić włosy, a także pobudzić je do wzrostu. Natomiast największe efekty przynosi to, kiedy jeszcze nie mamy do czynienia z problemem łysienia, a więc działamy profilaktycznie. Tak naprawdę ciężko przedstawić jakieś specjalistyczne badania które by potwierdzały skuteczność takich domowych metod. Większość takich naturalnych sposobów na porost włosów polecanych jest przez konkretne osoby w przypadku których one zadziałały. Można ich owszem próbować (tym bardziej, że raczej nie zaszkodzą), ale ciężko wymagać by i  w naszym przypadku przyniosły jakieś efekty.

Zdać sobie musicie sprawę, że nikt nie da Wam 100% pewności tego, że Wasze włosy odrosną. Jeśli jednak taką daje, cóż nie wydaje mi się, że jest to zgodne z prawdą. Chyba, że obwarowane jest to różnego rodzaju „ale”. Wszystko tak naprawdę zależy od tego jaki typ  łysienia Was dotyka i w jakim jest stopniu zaawansowania. Jaki macie organizm i w jakim stanie. I to są główne czynniki, które mogą decydować o ewentualnym powodzeniu kuracji konkretnym preparatem.

Łojotokowe zapalenie skóry

poniedziałek, 26 Kwiecień 2010

Niestety problem łysienia może mieć bardzo wiele przyczyn jego powstawania. Oprócz kwestii genetycznych, hormonalnych czy niewłaściwej diety, istnieją też przyczyny typowo zdrowotne. Te niestety nierzadko są trudne do zdiagnozowania i usunięcia. Jedną z takich przyczyn jest łojotokowe zapalenie skóry.

Jest ono dość częstą zapalną chorobą skórną. Do tego problemem mogą być częste nawroty tego schorzenia. Pojawiać się ono może tak naprawdę w dwóch okresach naszego życia. W momencie kiedy dojrzewamy i w czasie kiedy nasz organizm dość szybko się starzeje (mniej więcej po 50 roku życia). Co ciekawe częściej pojawia się ono w okresie jesienno – zimowym. Ciężko jednak wciąż podać konkretne przyczyny, które prowadzą do pojawienia się łojotokowego zapalenia skóry. Mówi się o predyspozycjach genetycznych, wpływie hormonów, ale także zaburzeń wynikających z działań grzybów drożdżopodobnych. Oczywiście ta choroba pojawić się może na całej naszej skórze, ale nas z racji tematyki bloga interesuje najbardziej fakt tego, że może się ona pojawić w miejscach owłosionych naszego ciała (głównie w płacie czołowym). Problem z łojotokowym zapalaniem skóry polega na tym, że poza typowymi dla tej choroby zmianami skórnymi (zaczerwienieniami, łuskami które pojawiają się w miejscach zarażonych), ma także dodatkową postać, która dokłada nam kolejnego problemu. Jest nim pojawianie się znacznych ilości łupieżu. De facto musimy więc walczyć z dwoma schorzeniami naraz.

No właśnie, przejdźmy do leczenia. Przede wszystkim najważniejszą sprawą jest to, że powinno ono ukierunkowane na ograniczenie stanów zapalnych i ilości wspominanych wcześniej grzybów. Natomiast w miejscach owłosionych najczęściej stosuje się obecnie cyklopiroksolamina. Generalnie ma ona działanie przeciwzapalne i grzybobójcze. Najczęściej przepisywana jest w postaci szamponów (z dość niskim udziałem procentowym tego składnika) do stosowania 2-3 razy w tygodniu. Część specjalistów poleca też preparaty zawierające ketokonazol. Ma on podobne działanie, natomiast nie działa przeciwzapalnie.

Zastanawiacie się pewnie jaki wpływ łojotokowe zapalenie skóry może mieć na nasze włosy. Jak się okazuje jest on bardzo duży. Pamiętajmy o tym, że skóra głowy i włosy to dość delikatna materia, która przy wszelkich chorobowych zmianach zaczyna reagować. Może więc pojawić się większa ilość wypadających włosów. Na szczęście przy takiej przyczynie łysienia, łatwo jest walczyć z tym. Najpierw trzeba pozbyć się samego łojotokowego zapalenia skóry i zazwyczaj ilość włosów wróci do stanu sprzed choroby. Ewentualnie zastosować można płukanki, czy preparaty oparte na naturalnych składnikach. Nie radziłbym jednak bagatelizować tego schorzenia.

Łysienie -naturalne metody leczenie, czy zabiegi?

poniedziałek, 19 Kwiecień 2010

Kiedy dotyka nas łysienie, stajemy przed dość poważnym problemem. Leczyć? Walczyć z nim? A może zostawić samemu sobie. Cały problem przeciwdziałaniu wypadającym włosom, można zamknąć w kwestii finansowej, od której poniekąd zależy wybór metody. Ale może zacznijmy od samego początku.

Kiedy nasze włosy zaczną wypadać w ilościach innych niż zwyczajowo ma to miejsce, warto zainteresować się tą sprawą od razu. Im wcześniej zaczniemy z tym walczyć tym większa szansa, że nie będziemy musieli inwestować w to ciężkich pieniędzy. Chociaż jest to też uwarunkowane od przyczyn, które powodują nasze  łysienie. Jeżeli mamy do czynienia z problemem zdrowotnym, no cóż warto skupić się na rozwiązaniu tego problemu i zazwyczaj włosy przestają wypadać same, ewentualnie z naszą niewielką pomocą. Ale jeśli nasze łysina w wyniku problemów zdrowotnych jest trwała, no niestety nie mamy zbyt wielkiego pola manewru. A jeśli jeszcze dotyka ono nas w młodym wieku, po prostu jesteśmy zdani na przeszczep, bądź peruki.  Wracając do tytułu, tak to właśnie jest, że często wybór metody – naturalnej czy z ingerencja chirurga zależy od naszych finansów. Po pierwsze na cały problem warto spojrzeć racjonalnie. Jeśli dotyka nas łysienie androgenowe może jednak warto skupić się na tańszych sposobach naturalnych, a nie od razu biec do chirurga. Prawda jest taka, że przeszczep nie jest jedynym skutecznym sposobem. Można przecież przewertować „zapiski” naszych babć, a znajdziemy tak całkiem sporo takich domowych sposób na łysienie. Warto jednak pamiętać o tym, że pomocne mogą być one tylko w niektórych przypadkach łysienia.

Tendencja jest tak, że im mocniejszy składnik preparatów na wypadanie włosów, tym są one droższe. Oczywistym jest, że płukanki z rzepy, czy z cytryny będą miały raczej mizerny wpływ na nasze wypadanie włosów, jeśli jesteśmy dotknięci łysieniem androgenowym. Tutaj już będziemy musieli wydać więcej pieniędzy. Chociaż te warto zastanowić się, czy inwestować w preparaty oparte na chemicznych składnikach, czy jednak te, które wykorzystują wyciągi z roślin. Te drugie bez wątpienia są tańsze. Oczywiście, że metodą najbardziej pewną jest wspominany przeszczep. Niestety też najdroższą i nie każdy może sobie na nią pozwolić. Przed wyborem takiej drogi walki z łysieniem warto się zastanowić, czy aby na pewno trzeba akurat w taką zainwestować.

Tu dochodzimy do clue całego problemu. Moim zdaniem, zanim zaczniemy męczyć naszą skórę głowy dziesiątkami „sprawdzonych metod”, czy preparatami o dziwnych składach, warto pomyśleć, czy w ogóle warto. Można jednak zmienić fryzurę. Obciąć się na zero? To też jakaś metoda walki z łysieniem.